Dodatkowe zabytki na szlaku

Na szlaku możecie Państwo zobaczyć dodatkowo następujące wille:

a. Willa „Aleksandrówka”, ul. Warszawska 16 (róg ul. Prostej 2) (budynek nie istnieje)

 Punkt kolportażu prasy i wydawnictw  konspiracyjnych.
Po Powstaniu w willi znalazło schronienie kilkudziesięciu uciekinierów z W-wy. Przez kilka dni nocował tu Delegat Rządu RP na Kraj Jan Stanisław Jankowski. Mieszkająca w tym domu właścicielka zakładu fotograficznego Felicja Witkowska wraz z dziećmi Anielą i Ryszardem otrzymała w 1993 r. medal „Sprawiedliwy wśród narodów świata” za udzielanie pomocy Żydom. W ich mieszkaniu mieściła się Komórka „Foto” AK, prowadzona przez dziennikarza i szefa szkolenia fotoreporterów VI Oddziału KG AK, Wacława Żdżarskiego przy współpracy Felicji i Ryszarda Witkowskich.
Willę wybudowano w 1911 r.

 

 

 

 

 

 

 

b. Willa „Gloria”, ul. Warszawska 14 (budynek w trakcie przebudowy)

1 października 1944 r. ulokowano w willi oddziały chirurgiczny i chorób wewnętrznych warszawskiego szpitala przy Skarpie (dawniej PCK), po ewakuacji z W-wy wraz z personelem i ok. stu rannymi. Warunki pracy lekarzy, pielęgniarek i personelu pomocniczego były nader ciężkie, wyżywienie głodowe, praca dzień i noc, nikt nie otrzymywał żadnego wynagrodzenia. Miejscowa ludność doceniając poświęcenie i nadludzki wysiłek personelu spieszyła potrzebującym z pomocą, biorąc na swoje barki zaopatrzenie w żywność.
Łącznie we wszystkich dziesięciu szpitalach przeniesionych z W-wy do Milanówka udzielono pomocy ok. 1500-2000 chorym i rannym.
Na frontonie tablica upamiętniająca funkcjonowanie w niej przeniesionego po Powstaniu warszawskiego szpitala PCK.
Willę wybudowano w 1929 r.

c. Willa „Emiliówka”, ul. Warszawska 3

 

Mieścił się tu punkt dystrybucji prasy podziemnej oraz redakcja wydawanej przez Janusza Bienia i Leonarda Borowiaka (AK) od sierpnia 1944 do stycznia 1945 r. codziennej gazetki „Tu mówi Londyn!” (podtytuł: „Wieczorne Pismo Codzienne”). Gazetka,  zawierała aktualności o walkach na frontach II wojny światowej (głównie z nasłuchów Radia BBC) uzupełnione o wiadomości lokalne, była rozprowadzana na terenie Milanówka oraz we wszystkich miejscowościach wzdłuż kolejki EKD od Grodziska Maz. po Włochy.
W willi była też „skrytka” zagranicznej łączności „Zagrody” (ZWZ-AK) prowadzona przez kurierkę Elżbietę Warzycką-Kowza ps. „Elżunia”, skąd dokumenty były przewożone do innych miejscowości. Po rozwiązaniu AK „Elżunia” wstąpiła do organizacji Wolność i Niepodległość (WiN). Po aresztowaniu w 1947 r. została skazana na 7-letnią karę więzienia, którą odbyła w całości.
Willę wybudowano w 1905 r.

 

 

 

 

d. Willa „Miecin”,  ul. Piłsudskiego 22

 

W październiku 1944 r. w nieistniejącej już w tym domu na parterze restauracji Wacława Drzewicza odbyło się pierwsze spotkanie desygnowanego na stanowisko Komendanta Głównego AK, gen. Leopolda Okulickiego z przebywającymi w Milanówku władzami Polskiego Państwa Podziemnego. W listopadzie i grudniu gen. Okulicki (który kwaterował w Częstochowie) często bywał w Milanówku, w czasie swoich  wizyt zatrzymywał się w willi „Stefania” w mieszkaniu państwa Małcużyńskich.
Willę wybudowano w 1931 r.

 

 

 

 

 

 

 

e. Willa „Księżanka”, ul. Warszawska 52

  

Po Powstaniu utworzono w willi żłobek, w którym znalazło schronienie ok. 120 dzieci; placówkę obsługiwało ok. 40 osób personelu.

Willę wybudowano w 1912 r.

 

 

 

 

 

f. Willa „Kaprys”, ul. Piłsudskiego 31

W czasie wojny w willi zorganizowano schronisko dla wysiedleńców. Okresowo przebywało tam do 200 osób.
Willę wybudowano w 1900 r.

g. Dom Hellerów, ul. Inżynierska 21 (budynek w stanie rozpadu)

Siedziba dowódcy 32 plutonu AK Stefana Hellera ps „Sokólicz”. Od 1942 r. był on zarazem szefem Referatu VI Biura Informacji i Propagandy (BIP) Podokręgu Zachodniego. W willi znajdował się nasłuch radiowy, odbywały się narady dowództwa „Mielizny” i obwodu „Bażant” oraz kilkakrotnie Głównej Rady Jedności Narodowej i Krajowej Rady Ministrów. Heller był ostatnim komendantem ośrodka „Mielizna” AK do 19.01.1945 r., kiedy po wkroczeniu wojsk sowieckich do Milanówka rozwiązał struktury AK.

h. Willa „Sówka”, ul. Piotra Skargi 4 (budynek nie istnieje)

Willa już nie istnieje, ale należy o niej wspomnieć, gdyż odegrała dużą rolę w czasie wojny. Było to miejsce konspiracyjnych spotkań członków AK, willa dała schronienie kilkudziesięciu uchodźcom po Powstaniu, również Żydom – za co w 2007 r. Instytut Yad-Vashem przyznał pośmiertnie właścicielowi willi Hjalmarowi Uggla (1908-83) i jego żonie  Ludwice medal „Sprawiedliwy wśród narodów świata”. Uggla, jako osoba pochodzenia szwedzkiego, miał pozwolenie Niemców na posiadanie radia, z którego korzystał miejscowy nasłuch AK (sam Uggla od 1940 r. był w 32 plutonie AK). Dzięki doskonałej znajomości jęz. niemieckiego i zatrudnieniu w Centralnej Doświadczalnej Stacji Jedwabniczej uratował z rąk Gestapo ok. 200 mieszkańców Milanówka.
Willę wybudowano w 1905 r.

*

Dzisiaj, po upływie wielu lat trudno uwierzyć, że kiedy jesienią 1944 roku dogorywało Powstanie Warszawskie, kiedy wciąż jeszcze trwała wojna, mimo braku elementarnych środków medycznych i niedostatku żywności, w nader skromnych warunkach, udało się w Milanówku stworzyć warunki do doraźnego zakwaterowania tysięcy uciekinierów z Warszawy, przyjęcia wielu ewakuowanych szpitali warszawskich i 400-osobowego stołecznego sierocińca im. ks. Baudouina. Była to zasługa wielu ofiarnych lekarzy i pielęgniarek przybyłych do Milanówka z Warszawy wraz ze swoimi podopiecznymi, jak również wielka determinacja i wola udzielenia pomocy ze strony mieszkańców naszego miasta i setek ludzi dobrej woli z okolicznych gospodarstw chłopskich i ziemian, którzy pospieszyli z pomocą dostarczając żywność, zdobywając środki opatrunkowe i lekarstwa. Wielką rolę w zapewnieniu sprawnego funkcjonowania miejscowości odegrali również żołnierze AK z „Mielizny”, harcerze z Szarych Szeregów oraz dziewczęta - harcerki z konspiracyjnych zastępów.

Warunki pracy lekarzy, pielęgniarek i personelu pomocniczego były bardzo ciężkie. Praca trwała bez przerwy dzień i noc, wyżywienie głodowe, nikt nie otrzymywał żadnego wynagrodzenia. Była to wielka spontaniczna walka o ratowanie chorych i rannych. Spacerując po dawnym „Małym Londynie” zachowajmy w pamięci trud tamtych dni, poświęcenie i wysiłek lekarzy, pielęgniarek oraz miejscowej ludnoś